Człowiek-monstrum

Przydatne artykuły: | |

Tak narodził się pomysł opowieści o szalonym naukowcu, Yiktorze Frankensteinie, który posiadł tajemną wiedzę, jak tchnąć ducha w materię nieożywioną. Jego zamiarem jest stworzenie istoty ze wszech miar doskonałej i pięknej, jego oczom jawi się jednak postać przerażająca i wynaturzona. Frankenstein, przestraszony widokiem monstrum, ucieka, podobnie jak każdy, kto je zobaczy. Odrzucenie i samotność wywołuje u potwora frustrację, a co za tym idzie agresję. Stwór niszczy wszystko, co spotka na swej drodze. W końcu zrozpaczony błaga swojego stwórcę, by ten powołał do życia istotę równie odrażającą; „byłbym dobry i życzliwy, a w cierpieniu przyjazny. Daj mi przyjaciela, daj mi szczęście, a znów będę dobry". Frankenstein i jego cztowiek-monstrum dla wielu zespolili się w jedną istotę. Nierzadko, na przykład imieniem Frankenstein nazywa się samego potwora, nie jego stwórcę. Pionierskim osiągnięciem Mary Shelley było połączenie elementów fantastycznych z możliwościami, jakie niósł ze sobą rozwój nauki i myśli ludzkiej. Właśnie to sprawia, że Frankenstein jest postacią popularną nawet dziś, w epoce broni nuklearnej, zdolnej spowodować zniszczenie ludzkiego istnienia. Jednocześnie wizerunek dwóch postaci — zdolnego naukowca owładniętego nieokiełznaną ambicją i dumą tworzenia oraz wrażliwego, nieszczęśliwego potwora wzbogaca powieść o warstwę psychologiczną.

Warte uwagi: | |

 
- - - -